Za mną pierwsze targi, na których zaprezentowałam „zdziennikowaną” jako markę. To był dla mnie spory krok – symboliczny debiut, w którym po raz pierwszy nie pracowałam na sukces kogoś innego, ale stanęłam w pełni za własną twórczością. Dodatkowego znaczenia nadał temu fakt, że wszystko wydarzyło się w moim rodzinnym mieście.
Jechałam na targi z ekscytacją, ale i z niepewnością. Czy to, co tworzę, trafi do ludzi? Czy ktoś zatrzyma się przy moim stoisku nie tylko z ciekawości, ale z prawdziwym zainteresowaniem? Dziś już wiem – tak.



Do targów przygotowywałam się zaledwie dwa tygodnie, poświęcając cały ten czas niemal w całości właśnie na nie. W tym czasie powstało 15 nowych akrylowych obrazów i wiele nowych produktów, które będą dalej w sprzedaży online. Mówię tu chociażby o bloczkach A5, pocztówkach z reprodukcjami moich obrazów, zdziennikowanych wróżbach w szklanych buteleczkach czy zdziennikowanych mystery boxach.








Największą wartością tego wydarzenia były dla mnie reakcje ludzi. Rozmowy przy stoisku, uśmiechy, wzruszenia i te spontaniczne „uuuu…” oraz „ooooo…”, które pojawiały się przy oglądaniu moich prac, zostaną ze mną na długo. Obok nich padały szczere słowa: „to jest piękne”, „też chcę tak malować”, „jesteś niesamowita” – i właśnie one dodały mi ogromnej odwagi. Dlatego każda taka reakcja była dla mnie potwierdzeniem, że intensywna praca i pełne skupienie miały sens.
Poznałam wiele ciepłych, życzliwych i inspirujących osób, a każda rozmowa zostawiła we mnie coś dobrego i umocniła mnie w tym, że tworzę rzeczy, które naprawdę trafiają do ludzi. Wtedy właśnie najmocniej poczułam, że dziennikowanie, obrazy, słowa i drobne przedmioty, które tworzę, naprawdę trafiają do serc. I że warto iść tą drogą dalej.
Co znalazło się na stoisku?
Podczas targów zaprezentowałam pełne spektrum mojej twórczości – od książki, przez obrazy, po drobne papiernicze i symboliczne formy:
- książkę o metodzie kreatywnego dziennikowania
- obrazy na płótnie i ich reprodukcje
- kalendarz ścienny A3
- zakładki, pocztówki i bloczki A5 z sentencją
- komplet szablonów do dziennikowania
- buteleczki ze „zdziennikowaną” wróżbą
- mystery box pełen zdziennikowanych drobiazgów
- oraz… króliki niespodzianki, które powstały totalnie spontanicznie i krótko mówiąc… miały branie!






I tu wydarzyło się coś, co do dziś wywołuje u mnie uśmiech: nie było produktu, który by się nie sprzedał. Wszystko cieszyło się zainteresowaniem, a największym powodzeniem były książka, obrazy oraz właśnie króliki niespodzianki.
Finansowo targi również okazały się ogromnym sukcesem – utarg był mega udany, a poniesione koszty zwróciły się niemal pięciokrotnie. To nie tylko liczby, ale jasny sygnał, że moja twórczość ma realną wartość i znajduje swoich odbiorców.
Co zabieram ze sobą po tych targach?
Wracam z targów z:
- ogromną wdzięcznością
- nowymi kontaktami
- motywacją do dalszego działania
- i spokojem w sercu, że to, co robię, ma sens
To był dopiero początek. „zdziennikowana” właśnie zrobiła swój pierwszy, bardzo ważny krok – a ja wiem, że chcę iść dalej tą drogą, jeszcze odważniej i jeszcze bardziej po swojemu.
Dziękuję każdej osobie, która zatrzymała się przy moim stoisku, porozmawiała, kupiła, wsparła dobrym słowem. To dzięki Wam ten debiut był tak piękny.
Podziękowania należą się również i szczególnie moim rodzicom i Dominikowi bez których te targi z pewnością by mnie ominęły. Dziękuję!



Jeśli masz ochotę, podziel się swoimi przemyśleniami, pomysłami czy zdaniem. Chętnie poznam Twój punkt widzenia!
Rozgość się,
I zostań tu na dłużej.
Dołącz do świata #zdziennikowani
Ściskam ciepło i do następnego!
zdziennikowana


Dodaj komentarz